niedziela, 7 sierpnia 2016

"After. Już nie wiem, kim bez ciebie jestem", Anna Todd



Prawdopodobnie informacja o kolejnych kłótniach i rozstaniach głównych bohaterów nie będzie dla nikogo zaskoczeniem, ale na wszelki wypadek oznaczyłam tę opinię jako spoiler. 

Do sposobu pisania Anny Todd nie mam żadnych zarzutów. Przyjemnie i dość szybko się czyta, choć jeśli chodzi o wulgarność, liczba niecenzuralnych słów stanowczo poszła w górę.

Co prawda jest to zrozumiałe - kiedy po raz kolejny traci się miłość swojego życia przez jakiś swój głupi błąd, ciężko jest nie używać wulgaryzmów, ale nie da się przeoczyć, że słowa "k...a" czy "je..e mnie to" pojawiają się dużo częściej, niż w "After. Płomień pod moją skórą". Trochę to razi w oczy, ale... w końcu to Hardin. On nigdy nie starał się mówić w grzeczny sposób i mówił to, co myśli.

Tutaj kłótnie były dla mnie dość bezsensowne. Zamiast na spokojnie porozmawiać o swoich problemach, Tessa i Hardin od razu wyciągali wnioski i starali się zrobić drugiemu na złość. Miało to miejsce, przykładowo, podczas imprezy bractwa, kiedy to Tessa usłyszała rozmowę Hardina z dziewczyną, którą kiedyś zranił. Dziewczyna od razu chciała się odegrać za "zdradę" i specjalnie, na oczach Hardina pocałowała przypadkowego chłopaka.

Mimo to, zachowanie Hardina mocno się poprawiło, lecz co się stało z racjonalnym myśleniem Tessy? Poprzez związek z Hardinem stała się bardziej pewna siebie i trochę mniej martwiła się o to, co pomyślą o niej inni. Ale tylko trochę. Jednocześnie jej zdolność do spokojnego przemyślenia sprawy i do rozmowy nieco się pogorszyła, przez co wystarczyło jej, że usłyszy w jednym zdaniu słowa "Hardin" i "inna kobieta", czy też po prostu jakieś żeńskie imię, a ta już wariuje, płacze, ucieka i Bóg jeden wie, co jeszcze robi.

Choć z drugiej strony można to trochę jej wybaczyć. W końcu nikt nie czuje się dobrze, kiedy dowiaduje się, ze osoba, w której pokłada się niesamowicie wiele zaufania zaczyna się z Tobą spotykać i pozbawia Cię dziewictwa dla zakładu, po czym chwali się tym i o całej sprawie wiedzą wszyscy, poza Tobą. Takie przeżycia mogą wprawić człowieka w lekką (lub większą) paranoję, a wtedy zdrowy rozsądek schodzi na dalszy plan.

Jakby zebrać całą książkę z wydarzeniami z poprzedniej części do kupy, można uznać, że ostatecznie "Już nie wiem, kim bez ciebie jestem" jest całkiem dobrym tworem, ale nie najlepszym. W moim osobistym rankingu jak na razie pierwszy tom zajmuje zaszczytne pierwsze miejsce, mimo to mogę powiedzieć, że warto po nią sięgnąć.

Szczególnie, jeśli chce się poznać dalsze losy bohaterów i dowiedzieć się, w jaki sposób rozwiążą problem podjętych pod wpływem chwili decyzji, które mogą spowodować rozpad związku.


Podsumowanie:

Okładka: Niewiele się w niej zmieniło. Główną zmianą, która na pewno wszystkim rzuci się w oczy, to kolor okładki. Poprzedni tom miał odcień niebieskiego, a ten - różowego. Dodatkowo zamiast chmur, widać fale uderzające o brzeg. Napisy natomiast, zdaje się, pod żadnym względem się nie zmieniły. W dalszym ciągu okładka nie razi paskudnie w oczy.

Styl: Tutaj Anna Todd trochę się rozszalała. Nie pamiętam, żeby w "Płomień pod moją skórą" było tyle przekleństw, ale drugi tom bije pierwszy na głowę liczbą wulgaryzmów. Choć w prawdziwym życiu słyszałam już wiele przekleństw, te zamieszczone tutaj przez autorkę nie brzmią zbyt naturalnie. Poza tym, nie mam jej nic do zarzucenia. W dalszym ciągu przyjemnie się czyta.

Zakończenie: Z tego, co pamiętam, nie zaskoczyło mnie za bardzo. Jeśli chodzi stopień relacji, jaka panuje pomiędzy Tessą a Hardinem, ta nie zaskoczyła mnie w ogóle. Jednak jeśli chodzi o coś, co w dużym stopniu dotyczyło Tessy - było małe zdziwienie. Ale tylko małe. Już przyzwyczaiłam się, że rzadko kiedy bohaterowie poboczni pojawiają się w historii tylko jako tło do wydarzeń.


Moja ocena: 7/10.

0 aktywny(ch) czytelnik(ów) :

Prześlij komentarz

Spodobała Ci się recenzja? A może chciał(a)byś wyrazić swoje zdanie?