Nawiązując do tytułu: oczywiście nie mowa tutaj o moim kolejnym blogu z recenzjami. Zdaję sobie sprawę z tego, że jest wiele blogów, w których miłośnicy książek rozpisują się w wielu zdaniach o książkach, filmach, serialach, które mieli okazję przeczytać/obejrzeć. Oczywiste dla mnie również jest to, że najprawdopodobniej nie wybiję się jakoś na tle tylu wybitnych blogerów, którzy nieprzeciętnym językiem potrafią zachęcić do czytania swoich myśli.
Zatem dlaczego założyłam tego bloga?
Przede wszystkim zrobiłam to pod wpływem chwili. Uwielbiam pisać, uwielbiam przelewać swoje myśli na papier (lub na laptopa, co częściej się sprawdza w moim przypadku) i uwielbiam coś tworzyć. W życiu jako hobby traktuję pisanie opowiadań, rysowanie, i tym podobne czynności.
Niestety, od jakiegoś czasu nie jestem w stanie kontynuować swoich opowiadań (może o nich kiedyś wspomnę, ale na razie nie zamierzam zachęcać do czytania czegoś, co co chwilę jest wstrzymywane przez brak weny), a rysowanie nie daje mi aż takiej frajdy. Mam jednak ogromną ochotę do napisania czegoś.
Ostatnio zaczęłam pisać swoje opinie na stronie lubimyczytac.pl odnośnie książek, które dane mi było czytać. Chociaż jeszcze nie potrafię w stu procentach wyrazić wszystkich swoich myśli, bardzo mi się to spodobało. Nagle poczułam silną potrzebę pisania czegokolwiek, choć nie zamierzam robić tego na "odwal się", mimo że na początek może to tak wyglądać.
Już kiedyś miałam bloga, na którym pisałam dosłownie o wszystkim, co było kiepskim posunięciem. Pisałam głównie o rzeczach, które mnie mało interesowały, a to tylko dlatego, że interesowało to innych, a wiele blogerek modowych właśnie na tym się wybiło. Tak, niestety, chodziło mi tylko... o sławę? Popularność? I to był poważny błąd.
Szybko jednak się znudziłam, i - choć napisałam tam parę recenzji - porzuciłam tego bloga. Planuję w najbliższym czasie go usunąć, bo nie ma potrzeby, by kolejny porzucony blog zaśmiecał nasz Internet. Straconych subskrypcji jakoś szczególnie nie żałuję, bo podejrzewam, że były one puste. Nikogo tak naprawdę nie interesowało to, co tam pisałam. Interesowało ich jedynie to samo, co mnie w tamtym czasie: popularność.
Ale! Powinnam się chyba wpierw przywitać!
Aktualnie praktycznie wszędzie się podpisuję jako mvcherie, lecz chyba mogę sobie pozwolić na zdradzenie mojego imienia, a brzmi ono: Aleksandra. Nie musicie jednak zwracać się do mnie tak oficjalnie. Wystarczy zwykłe, praktyczne Ola.
Mam dziewiętnaście lat, choć dalej nie mogę się do tego przyzwyczaić. Mimo, iż trzy miesiące temu obchodziłam swoje dziewiętnaste urodziny, dalej w głowie mam informację, że dopiero co wkroczyłam w wiek dorosłości.
Uczę się w technikum i zastanawiam się nad udaniem się w przyszłości na studia, które pomogłyby mi znaleźć pracę w którymś z wydawnictw oraz wydać własną książkę, nad którą pracuję już parę ładnych miesięcy.
Cóż... Na razie to tyle o mnie. Nie mam pojęcia, co mogłabym jeszcze o sobie powiedzieć. Prawdopodobnie powinnam zdradzić, jakie głównie książki będę czytać i filmy/seriale oglądać, ale mój gust w tych dziedzinach jest dość zróżnicowany. Tak samo z muzyką: nie słucham konkretnych gatunków, lecz to, co mi wpadnie w ucho. Na swojej liście odtwarzania mam praktycznie wszystko. No... Może poza operą i metalem.
Na koniec pragnę coś dodać:
Nie obiecuję, że będę prowadziła tego bloga regularnie. Nie obiecuję, że nie będzie on kolejnym z serii "porzucone". Aktualnie mam na głowie egzaminy, prace domowe, sprawdziany, kartkówki, a z niektórych przedmiotów już muszę się podciągnąć, inaczej słabo będzie wyglądało moje świadectwo ukończenia technikum. Dodatkowo posiadam życie poza Internetem. Wena do pisania często mnie opuszcza równie szybko, co do mnie przyszła.
Całe szczęście, że ten blog dopiero zaczyna swoje życie i na chwilę obecną (i pewnie przez dłuższy czas) nie ma żadnych niecierpliwych czytelników, którzy domagają się nowych recenzji.
Zatem dlaczego założyłam tego bloga?
Przede wszystkim zrobiłam to pod wpływem chwili. Uwielbiam pisać, uwielbiam przelewać swoje myśli na papier (lub na laptopa, co częściej się sprawdza w moim przypadku) i uwielbiam coś tworzyć. W życiu jako hobby traktuję pisanie opowiadań, rysowanie, i tym podobne czynności.
Niestety, od jakiegoś czasu nie jestem w stanie kontynuować swoich opowiadań (może o nich kiedyś wspomnę, ale na razie nie zamierzam zachęcać do czytania czegoś, co co chwilę jest wstrzymywane przez brak weny), a rysowanie nie daje mi aż takiej frajdy. Mam jednak ogromną ochotę do napisania czegoś.
Ostatnio zaczęłam pisać swoje opinie na stronie lubimyczytac.pl odnośnie książek, które dane mi było czytać. Chociaż jeszcze nie potrafię w stu procentach wyrazić wszystkich swoich myśli, bardzo mi się to spodobało. Nagle poczułam silną potrzebę pisania czegokolwiek, choć nie zamierzam robić tego na "odwal się", mimo że na początek może to tak wyglądać.
Już kiedyś miałam bloga, na którym pisałam dosłownie o wszystkim, co było kiepskim posunięciem. Pisałam głównie o rzeczach, które mnie mało interesowały, a to tylko dlatego, że interesowało to innych, a wiele blogerek modowych właśnie na tym się wybiło. Tak, niestety, chodziło mi tylko... o sławę? Popularność? I to był poważny błąd.
Szybko jednak się znudziłam, i - choć napisałam tam parę recenzji - porzuciłam tego bloga. Planuję w najbliższym czasie go usunąć, bo nie ma potrzeby, by kolejny porzucony blog zaśmiecał nasz Internet. Straconych subskrypcji jakoś szczególnie nie żałuję, bo podejrzewam, że były one puste. Nikogo tak naprawdę nie interesowało to, co tam pisałam. Interesowało ich jedynie to samo, co mnie w tamtym czasie: popularność.
Ale! Powinnam się chyba wpierw przywitać!
Aktualnie praktycznie wszędzie się podpisuję jako mvcherie, lecz chyba mogę sobie pozwolić na zdradzenie mojego imienia, a brzmi ono: Aleksandra. Nie musicie jednak zwracać się do mnie tak oficjalnie. Wystarczy zwykłe, praktyczne Ola.
Mam dziewiętnaście lat, choć dalej nie mogę się do tego przyzwyczaić. Mimo, iż trzy miesiące temu obchodziłam swoje dziewiętnaste urodziny, dalej w głowie mam informację, że dopiero co wkroczyłam w wiek dorosłości.
Uczę się w technikum i zastanawiam się nad udaniem się w przyszłości na studia, które pomogłyby mi znaleźć pracę w którymś z wydawnictw oraz wydać własną książkę, nad którą pracuję już parę ładnych miesięcy.
Cóż... Na razie to tyle o mnie. Nie mam pojęcia, co mogłabym jeszcze o sobie powiedzieć. Prawdopodobnie powinnam zdradzić, jakie głównie książki będę czytać i filmy/seriale oglądać, ale mój gust w tych dziedzinach jest dość zróżnicowany. Tak samo z muzyką: nie słucham konkretnych gatunków, lecz to, co mi wpadnie w ucho. Na swojej liście odtwarzania mam praktycznie wszystko. No... Może poza operą i metalem.
Na koniec pragnę coś dodać:
Nie obiecuję, że będę prowadziła tego bloga regularnie. Nie obiecuję, że nie będzie on kolejnym z serii "porzucone". Aktualnie mam na głowie egzaminy, prace domowe, sprawdziany, kartkówki, a z niektórych przedmiotów już muszę się podciągnąć, inaczej słabo będzie wyglądało moje świadectwo ukończenia technikum. Dodatkowo posiadam życie poza Internetem. Wena do pisania często mnie opuszcza równie szybko, co do mnie przyszła.
Całe szczęście, że ten blog dopiero zaczyna swoje życie i na chwilę obecną (i pewnie przez dłuższy czas) nie ma żadnych niecierpliwych czytelników, którzy domagają się nowych recenzji.